Kolejna maska w płachcie, jak na pielęgnacyjnego addicta przystało, wszystko w normie. Tym razem to maseczka z najbardziej nietypowym składnikiem aktywnym z tych jak dotąd recenzowanych - bo ze śluzem ślimaka.
Produkt
Jest to maska koreańskiej marki SAEM, z którą jest to moja pierwsza styczność. Nie miałam wcześniej żadnych produktów tej firmy, ani nawet o niej nie słyszałam prawdę powiedziawszy. Weszłam jednak na stronę producenta (link tutaj), gdzie na szczęście można wybrać język angielski i troszeczkę w niej pogrzebałam. Moja maska należy do dość ubogiej serii Pure Natural, składającej się z aż dwóch masek: żen-szeniowej i ślimakowej właśnie. Na uwagę zasługuje opakowanie - zdjęcia tego nie oddają, ale odbija ono wszystko, wygląda, jak złote lustro.
Aplikacja
Maseczka w płachcie to idealna opcja dla leniwych. Wyjmujemy, zakładamy, czekamy, zdejmujemy, wyrzucamy i koniec tematu. A poważniej - jest wygodna, ponieważ płachta jest bardzo delikatna i elastyczna, bez problemu pozwalająca dopasować ją do twarzy. Materiał jest mocno nasączony, ale nie przesadnie, nie ocieka esencją. Twarz po nałożeniu maseczki delikatnie mnie piekła, aczkolwiek odczekałam wyznaczony czas (klasyczne 15-20 minut) i nic mi się nie stało - moja skóra nie szczypała, nie była zaczerwieniona, żadne niespodzianki nie pojawiły się także po dłuższym czasie, czyli kilku dniach. Domyślam się, że pieczenie nie było wywołane samą maską, lecz tym, że uprzednio wykonałam peeling enzymatyczny i to on nieco podrażnił moją skórę.
Działanie
Ślimak generalnie robi wszystko - odmładza, regeneruje, zmiękcza naskórek, nawilża, leczy stany zapalne, ogólnie rzecz biorąc jest złotym środkiem. Efekty-cuda wymagają jednak regularnego stosowania, a ja maskę ze ślimaka miałam jedną, którą dostałam od sklepu Jolse przy okazji zakupów (haul tutaj), nie mogę więc wypowiedzieć się, czy rzeczywiście skutkuje, czy to jedynie mrzonki. Na pewno jednak śmiało wolno mi stwierdzić, że maseczka bardzo dobrze nawilżyła skórę, moja twarz następnego dnia od jej zastosowania była wyjątkowo gładka i przyjemna w dotyku.
Skład
Jak już wspomniałam, składnikiem aktywnym tej maski jest śluz ślimaka, oprócz niego produkt zawiera jeszcze ekstrakt z żeń-szenia. Poza tym w składzie występują stabilizatory, substancje wiążące, konserwanty i tym podobne. Nie jest to za bardzo naturalny skład, ale nie ma tragedii (jego analizę pod kątem ryzyka podrażnienia przez dane składniki znajdziecie tutaj).
Skład: Water, Glycerin, Butylene Glycol, Glycereth-26, Carbomer, Arginine, Snail Secretion Filtrate, Adenosine, Disodium EDTA, Betaine, Panax Ginseng Callus Culture Extract, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Glycosaminoglycans, Trisodium EDTA, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Perfume.
Podsumowanie
Myślę, że jest to maska ciekawa i warta uwagi, ze względu na swoją zawartość śluzu ślimaka. Osobiście jednak preferuję tego typu składniki aktywne w formie żeli lub kremów, więc zaopatrzyłam się także w 97% żel ze śluzu ślimaka (następca 99% żelu aloesowego). Więcej śluzu w produkcie, a do tego wydajniej, nic, tylko czekać na efekty :P
Podobne posty:
Ostatnio bardzo spodobały mi się koreańskie maseczki. Ta także jest ciekawa, choć pierwszy raz ją widzę ;)
OdpowiedzUsuńJa również pierwszy raz spotkałam się z tą marką :)
UsuńO maskach "ślimakowych" sporo dobrego słyszałam. Muszę kiedyś spróbować :)
OdpowiedzUsuńSą okej :) Ale wolę żel :)
UsuńNigdy nie miałam, ale wygląda bardzo ciekawie!
OdpowiedzUsuńMuszę wypróbować :)
Zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)
Postaram się wpaść :)
Usuńz the saem miałam tylko krem do rąk i był świetny :D ale widzę, że mają więcej fajnych produktów :)
OdpowiedzUsuńSama mam pierwszy produkt od nich :)
UsuńTylko raz robiłam sobie maseczkę w płachcie !
OdpowiedzUsuńNie pamiętam z czego była, ale pamiętam że piekła mnie po niej skóra!
Pozdrawiam !
Lubię maski w płachcie właśnie za to, że dają efekt (przynajmniej wizualny), a nie trzeba się przy tym narobić, dobra opcja gdy chcę zrobić coś dla siebie, a nie za bardzo mam wenę, czas lub zwyczajnie przemawia przeze mnie lenistwo :D mam nadzieję, że napiszesz coś więcej o tym żelu ślimakowym, brzmi to ciekawie.
OdpowiedzUsuńTo prawda, super opcja dla leniwych! Napiszę o nim po kilku tygodniach używania, gdy będę mogła ocenić rezultaty (lub ich brak :D)
UsuńOstatnio używałam maseczek w płachcie ! Nie pamiętam z czym była, ale nie lubie takich rzeczy potem bardzo pieczę mnie skóra !
OdpowiedzUsuńMoże komuś ją polecę ! Pozdrawiam !
LovelyBooks
Może masz uczelnie na któryś ze składników :(
UsuńO będę musiała przetestować jakaś maskę z śluzem slimaka. Bardzo dużo pozytywnych opinii o nich słyszałam
OdpowiedzUsuńTo miłego testowania ;)
UsuńO matko z chęcią bym coś takiego wypróbowała!! Komentarz wyżej to pewnie Gabi ja (Ola) Nigdy nie próbowałam maseczki w płachcie ale z chęcią bym chciała a ta wygląda zachęcająco. Pozdrawiam i wpadnij do nas na Lovelybooks23
OdpowiedzUsuńDzięki za zainteresowanie dziewczyny! Wpadam przecież, jak czas mi na to pozwala, a widzę, że jest nowa notka, zaglądam i komentuję ;)
Usuńdużo osób chwali wszystkie ślimakowe produkty :) Ja sama jeszcze żadnego nie miałam, ale pewnie w końcu ciekawość weźmie górę :) P.S. chciałam tutaj wejść na Twojego insta ale coś mi nie działa :)
OdpowiedzUsuńMaska średnia, ale żel ze śluzu zrobił na mnie dobre pierwsze wrażenie :) Widać skrypt ma gorsze chwile. W takim razie zapraszam :) - @zazusiowe (kliknij)
UsuńJeszcze nie miałam nic ślimaczego, ale planuje coś wypróbować, czy to będzie ta maseczka to nie wiem choć efekty mimo wszystko są dobre ;)
OdpowiedzUsuńsuper ta maska, chciałabym ją wypróbować, lubię takie ciekawe kosmetyki ;)
OdpowiedzUsuńobserwuje i liczę na to samo ;)
fancyem.blogspot.com
Śluz ze ślimaka robi cuda
OdpowiedzUsuńwłaśnie użyłam tej maski, i mam całą czerwoną twarz. Jakby poparzenie albo uczulenie :/
OdpowiedzUsuńOjej, jaka masakra! Widać musisz mieć alergie na któryś ze składników, przykro mi :(
UsuńNicce response in return of this query with genuine arguments and describing
OdpowiedzUsuńthe whole thing concerning that.