piątek, 5 czerwca 2020

Genialna paleta w przystepnej cenie? Pierre Rene x Amelia Szczepaniak - Pinch me



Witam po przerwie! Ostatnio mam bardzo mało czasu przez nadgodziny w pracy, do tego przez koronwirusową przerwę w zajęciach z wizażu, mam również napięty harmonogram w weekendy, gdyż wszystkie zajęcia są w przyspieszonym czasie i zamiast 2 zjazdów w miesiącu, odbywają się co weekend, więc trudno mi złapać wolny moment... A jak u was wygląda obecnie codzienność?

Ale wracając do właściwej tematyki bloga, nie pamiętnikowo-mendząco-marudzącej, dziś mam dla was recenzję paletki  Pinch marki Pierre Rene, która powstała we współpracy z instagramerką Amelią Szczepaniak.


Pierre Rene x Amelia Szczepaniak - Pinch me 



Jest to naprawdę duża paleta. Składa się z 14 cieni, z czego połowa to cienie błyszczące, a połowa to maty. Ma specyficzny format, gdyż jest wąska, a przy tym długa. To mało poręczne rozwiązanie, wolałabym bardziej kwadratowy format, który lepiej leży w dłoni. Wynika on zapewne z liczby cieni, ale skoro paleta jest i tak duża, to chyba można było dodać do niej jeszcze 1 cień i ułożyć paletę tak, aby miała 3 rzędy po 5 cieni. Problematyczny rozmiar palety widać na dole posta, gdzie prezentuję swatche.

Sam dobór kolorystyczny jest ciekawy, paleta jest barwna, ale wydaje mi się bardziej spójna i wdzięczna, niż paletka innej marki Pierre Rene - Miyo. Konkretnie mówię tu o paletce Insta Glam, która również powstała we współpracy z instagramerką, ale w tym przypadku Beautyvtricks. Paletę Insta Glam recenzowałam wam tutaj.

Pinch Me - cienie błyszczące 

Błyski w tej palecie są cudowne, nie mogę im niczego zarzucić. Przypominają mi turbo pigmenty z Glam Shopu i jakością nie są od nich wiele gorsze. Troszkę mniej świecą, ale też nie są tak kruche, jak cienie z Glam Shopu. Wszystkie mają drobinkowe wykończenie, moje ulubione (metaliki to jakoś nie mój świat), a także wszystkie są duochromowe - o mniej lub bardziej kontrastowym zestawieniu odcieni. Są dobrze napigmentowane, łatwo łapią się powieki - nie potrzebują wsparcia ze strony żadnego glitter primera, choć taka baza oczywiście wzmacnia ich przyczepność, a więc i finalny efekt na oczach. 


Tell Me - to piękne złoto, które opalizuje na chłodne srebro.
Like Me - to delikatny chłodny róż, również opalizujący na srebrno.



Touch Me - to bardzo ciekawy odcień pomiędzy jasną zielenią a seledynowym kolorem, on także opalizuje na srebro. 
Try Me - zamiennik słynnego cienia Alchemy od Nabli, ma jasnofioletową bazę idącą nieco w kierunku różu, a przy tym opalizuje na jasnoniebieski odcień.



Kiss Me - ten kolor przypomina mi cień Dżin z Glam Shopu, ma ciemnofioletową, nieco burgundową bazę, a opalizuje na różowo.
Swatch Me - kolejny ciekawy kolor, ma bazę w kolorze oliwkowym, przy czym opalizuje na stare, brązowe złoto. 



Kill Me - ma granatową podstawę, która opalizuje na srebrno-turkusowo. 




Wideo oddaje lepiej błysk i wielowymiarowość cieni niż zdjęcie, acz i ono nie oddaje pełni ich uroku:



Pinch Me - cienie matowe


Na temat matów nie będę się aż tak rozpisywać, bo choć ich jakość jest bezapelacyjnie dobra, to nie mają aż tak ciekawych kolorów, jak cienie błyszczące. Ich formuła przypomina cienie z Miyo, choć wydają się być nieco mniej suche, niż te w produkcji siostrzanej marki. Są dobrze napigmentowane, to zdecydowanie lepsza jakość niż np. cienie Makeup Revolution. Kolory są nasycone, cienie nie robią plam. Jedyne ale, jakie mam, dotyczy najjaśniejszego cienia - wiem, że niektórzy skarżyli się na cień Bite Me, ale ja jemu nie mogę nic zarzucić, natomiast rozczarował mnie wspomniany jasny beż -NNeed Me. Jest jakby bardziej suchy od reszty i nie osiada na powiece tak dobrze, jakbym chciała. 



I właściwie jakość tego cienia oraz nieporęczny format to jedyne zarzuty z mojej strony wobec tej palety. Opakowanie ma ładne, a lusterko nie zniekształca obrazu. Jakość cieni dokładnie już opisałam. Cena palety, nawet ta regularna (89,99), jest moim zdaniem akceptowalna, bo produkt jest bardzo dobrej jakości, a cieni w palecie jest sporo. Poza tym regularnie jest obejmowana promocjami na stronie Pierre Rene czy też w drogerii Natura, a wtedy jej cena oscyluje w granicach 40-70 zł, zależenie od aktualnej promocji. 

Poniżej możecie zobaczyć swatche wszystkich kolorów - widać tu też nieporęczny rozmiar palety, która sięga mi od nadgarstka do łokcia... (choć na zdjęciu nie widać tego idealnie, bo paleta jest ułożona tak, że opakowanie zaczyna się ponad nadgarstkiem i kończy nieco ponad łokciem). 



Tu pokazuję wam przykładowy makijaż, który powstał przy użyciu palety Insta Glam oraz recenzowanej dziś palety Pinch Me (użyłam cienia Pinch Me oraz domieszki Scratch Me, a także cienia Hate Me do zagęszczenia linii rzęs).







Zapraszam was również na moje social media:



Udostępnij

10 komentarzy :

  1. Ależ błyski! Od razu rzuciły mi się w oczy te cienie błyszczące- można z nich stworzyć niejeden doskonały makijaż! Z pierrerene miałam tylko lakiery hybrydowe, które fajnie się trzymały. Widzę, ze i cienie są zacne:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Błyszczące odcienie są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny makijaż :) Paletka wpadła mi w oko, podobają mi się nazwy poszczególnych cieni do powiek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolorystyka paletki totalnie w moim guście <3 Myślę, że przeprowadzenie osobistych testów to tylko kwestia czasu.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna paletka! Pigmentacja rzeczywiście bardzo przyjemna. Szkoda, że ten jasny cień okazał się gorszy. Brokatowe mienią się naprawdę fantastycznie. :) Prezentacja w makijażu zachwyca! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Z kilku kolorów bym pewnie skorzystała, ale nie byłaby to paleta po którą bym często sięgała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zobacz wyniki zdjęcia na Instagramie tam ... kolor cieni do powiek jest w dobrym kolorze. Idealny kontrast i przyczepność. Niestety w moim kraju nie został rozpowszechniony. Moja młodsza siostra to lubi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, paletka jest cudowna!! Ma przepiękne kolory ♥
    Makijaż na instagramie już widziałam, wyszedł ci genialnie :)

    zofia-adam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka ciekawa kolorystyka! Raczej nie dla mnie, bo ja jeśli już, to używam takich bazowych cieni, ale jeśli ktoś lubi coś szałowego, to na pewno znajdzie w niej coś dla siebie. Zwłaszcza ten matowy fiolet mnie urzekł <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie! Staram się odwdzięczać za wszystkie komentarze :)

Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na temat przetwarzania twoich danych osobowych wejdź w link "Polityka Prywatności" w prawej kolumnie bloga.

Designed by Blokotek. All rights reserved.