wtorek, 20 lutego 2018

Dno i 100ml mułu. Apis Inspiration: maseczka błotna oczyszczająco-wygładzająca z minerałami morza martwego


Jednym z najchętniej kupowanych przeze mnie kosmetyków są maseczki do twarzy. Jestem prawdziwym maskoholikiem. Tę maskę zakupiłam kiedyś w drogerii natura, ale prawdę powiedziawszy był to błąd. Nie polubiłam się z tym produktem, a powodów ku temu jest niestety kilka.

Najpierw kilka słów o produkcie: jest to maseczka błotna oczyszczająco-wygładzająca do twarzy z minerałami morza martwego. Maska jest zamknięta w zwykłej tubie, a jej pojemność wynosi 100 ml. Cena maski to 19,99 zł. 


Skład maski zachęcił mnie do zakupu - zawiera dużo fajnych składników. Niestety nie przekłada się on na jej pozytywne działanie, bo szczerze mówiąc... nie zauważyłam go. Używałam jej jakiś czas regularnie, ale nie widziałam niemal żadnych efektów. Muszę przyznać, że skóra po stosowaniu tej maseczki rzeczywiście staje się gładsza i przyjemniejsza w dotyku, jednak ja głównie liczyłam na oczyszczenie, którego tutaj brak. Na szczęście nie mam problemów z wypryskami, ale jak większość walczę z zaskórnikami i przetłuszczającą się strefą T. I tu maska poległa, stan zanieczyszczenia mojej skóry nie zmniejszył się ani trochę.

Producent ostrzega, że skóra może mrowić i lekko piec przez pierwsze minuty po aplikacji i rzeczywiście tak jest. Po zmyciu maseczki wygląd buraka jest gwarantowany. Pod tym względem nie zawiodła mnie ani razu, ale chyba nie o to chodziło... ;)


Z ciekawszych składników w maseczce znalazły się się błoto z morza martwego, glinka kaolin ekstrakt z aloesu, olejek z pestek winogron, wyciąg z tymianku, ekstrakt z kasztanowca, wyciąg z miłorząbu dwuklapowego i olej migdałowy.

Skład: Aqua, dead sea mud, kaolin, cetearyl alcohol & ceteareth 20, zinc oxide, aloe extract, grape seed oil, potassium alum, thyme extract, chestnut extract, ginkgo biloba extract, allantoin, almond oil, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, benzyl alcohol, parfum.

Powiedziałabym, że to maska wygładzająca, a nie oczyszczająco-wygładzająca. Bo, jak już napisałam wyżej, maseczka rzeczywiście bardzo fajnie wygładza skórę, ale o oczyszczeniu możemy zapomnieć.



Udostępnij

niedziela, 11 lutego 2018

Odstresowywujący makijaż? Avon: Podkłady antystresowe - rozświetlający&matujący



Zgodnie z obietnicą złożoną przy recenzji felernego, bo zdecydowanie za ciemnego podkładu mineralnego Avon mark, tym razem opiszę wam dwa bardzo fajne podkłady tej marki. Są to produkty nietypowe, bo (podobno) odstresowywujące, choć te funkcję oczywiście należy traktować z przymrużeniem oka. 

Podkład ten występuje w dwóch wersjach: rozświetlającej i matującej. Oba fluidy w cenie regularnej kosztują 38 zł, ale ja szczerze mówiąc nigdy nie widziałam, aby rzeczywiście trafiły w niej do katalogu. Zwykle wahają się od 18 do 25 zł. Buteleczka zawiera standardową ilość produktu, czyli 30 ml. 

Udostępnij

wtorek, 6 lutego 2018

Ulubieńcy stycznia


Kolejny miesiąc, kolejny rok (damn it! A ja dalej czasem się machnę i napiszę 2016 przy dacie, a tu już 2018 od ponad miesiąca...), to i kolejni ulubieńcy!

Udostępnij

czwartek, 1 lutego 2018

Avon mark? Raczej dark... Avon: mark - Mineral Loose Powder - sypki podkład mineralny


Miałam już kilka podkładów mineralnych, więc wiem, czego się po nich spodziewać i jak się z nimi obchodzić. Tym razem sięgnęłam po puder z Avonu z linii mark. Odcień, który wybrałam, to najjaśniejszy z gamy, a także mój odpowiednik z innych podkładów tej marki - ivory. W cenie regularnej podkład kosztuje 38zł, ja zakupiłam go na promocji za niecałe 20zł.

Udostępnij

wtorek, 23 stycznia 2018

Moja nowa miłość - Miya: Hello Yellow! Nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango



Ostatnio nie grzeszyłam aktywnością, ale zaliczenia na studiach wraz z przeprowadzką niespecjalnie mi na nią pozwalały. Dalej dużo przede mną, ale chwilę na post wreszcie znalazłam. Dziś opowiem wam o moim ulubionym kremie, który towarzyszy mi już od dłuższego czasu, a jakoś tak odkładałam i odkładałam napisanie o nim... Mowa o kolejnym, bo trzecim już po jaki sięgnęłam, kremie marki Miya, moim żółtym faworycie - Miya: Hello Yellow! Nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango.

Jak wspomniałam, to już mój trzeci krem z serii myWONDERBALM i mam z nimi bardzo specyficzne relacje - z każdym z nich jest ona inna. Z różowym się polubiłam, z miętowym wręcz przeciwnie, a w żółtym... po prostu zakochałam!
Udostępnij

sobota, 6 stycznia 2018

Tonik i demakijaż w jednym? Vianek: Odżywczy płyn micelarny i tonik 2w1.



Te z was, które zaglądają tu co jakiś czas, zapewne wcale się nie zdziwią tą recenzją - to nie pierwszy i zapewne nie ostatni płyn micelarny od Vianka, jaki tu zagości, bo lubię te produkty. Jednakże, to pierwszy w wersji 2w1 po jaki sięgnęłam. Zużyłam już całość. Czy kupiła mnie tak, jak wersje poprzednie?

Seria odżywcza w kolorze pomarańczowym przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry.
Udostępnij

wtorek, 2 stycznia 2018

Designed by Blokotek. All rights reserved.