czwartek, 7 września 2017

I'm fabulous! Lovely: Fabulous Kit



Cześć! Dziś chciałam wam przedstawić i po krótce zrecenzować pewną drogeryjna paletkę, która bardzo kusi do zakupu swoim wyglądem. Mówię o Fabulous Kit marki Lovely, będącą inspiracją (a właściwie podróbą...) paletki Natural Eyes od Too Faced.



Produkt
Paleta występuje w dwóch wersjach kolorystycznych - Precious Kit oraz Fabulous Kit, którą ja wybrałam ze względu na bardziej odpowiadające mi kolory i... ładniejsze opakowanie (tu powinien być emotikon z śmiejąco-płaczącą buźką).W skład palety wchodzi 9 cieni, podzielonych na 3 różne looki. Do paletki jest dołączona instrukcja jak zrobić te trzy wybrane makijaże: dzienny, błyszczący (taki dzienny w wersji z blichtrem) i na imprezę. Uważam, że taki załącznik to bardzo fajna rzecz dla osób początkujących. W moim wypadku poszła do kosza, ale myślę, że niektórym osobom taka ściągawka mogłaby się przydać. Kasetka, w której są zamknięte są cienie jest wykonana całkiem porządnie, dosyć mocna, z magnetycznym zamknięciem, posiada lusterko. Koszt palety w cenie regularnej to 31.99zł.


Aplikacja
Miałam już cienie z Lovely, więc wiedziałam czego się spodziewać - cienie są bardzo delikatne, trzeba uważać, aby ich nie pokruszyć pędzlem, w dodatku dość mocno się pylą i osypują. Ładnie się rozcierają, nie tworzą plam, aczkolwiek ich pigmentacja jest dosyć słaba, trzeba więc się trochę namachać przy nakładaniu ich. Dodam jeszcze, że ja nie używam żadnej bazy pod cienie, zamiast tego używam korektora i pudruje go, a czasami, gdy się śpieszę, albo po prostu mi się nie chce, używam w ogóle samego pudru i na tak ubogo przygotowanej powiece robię makijaż. Ale mnie to wystarcza, po co mi więc więcej? Jednakże, te cienie są całkiem w porządku przy odpowiedniej aplikacji - nałożone na mokry, nieprzypudrowany korektor, mają mocny pigment, a mimo mokrego podkładu i tak ładnie się rozcierają.



Trwałość
Szczerze mówiąc nie rozumiem problemu znikających cieni, bo mnie on absolutnie nie dotyczy. Jak mówiłam, nie używam żadnych baz, ani nic z tych rzeczy, a mimo to żadne cienie czy pigmenty nie tracą u mnie głębi koloru - po całym dniu wyglądają tak samo, jak świeżo nałożone. Być może wynika to z tego, że nie mam tendencji do tarcia oczu. Z tymi od Lovely było podobnie, o tyle o ile mogę im zarzucić pylenie się i słabą pigmentację przy nakładaniu ich na sucho, tak braku trwałości nie zauważyłam



Podsumowanie 
Dlaczego skusiłam się na paletę, po której nie spodziewałam się niczego wybitnego? Otóż dlatego, że choć jestem szczęśliwą posiadaczką palety Naked 3 od Urban Decay, to... szkoda zabierać mi ją w podróż w obawie przed jej zdewastowaniem. A niestety podczas transportu samolotem to się zdarza, raz mojemu lubemu kompletnie rozwalono walizkę, a nie była to walizka byle jaka... Także, no. A tę paletę zakupiłam na promocji -55% na kolorówkę w Rossmannie, więc zapłaciłam za nią 15zł. Ładnie wygląda, kolory ma w moim stylu, jest mała i poręczna, a jej słaba pigmentacja nie przeszkadza mi jakoś bardzo - wolę się trochę pobawić z tą paletą niż płakać nad zdemolowaną N3. Dlatego też uważam, że jest to fajna paletka wyjazdowa, której w razie czego nie będzie szkoda oraz dla osób początkujących, dla których zbyt mocny pigment jest wręcz wrogiem mogącym zrobić niezłą plamę. Jednakże polecam kupować ją w cenie promocyjnej, bo mimo wszystko za tę jakość pełna cena jest moim zdaniem mocno wygórowana. Bo nawet paleta ta ma opakowanie dużo ładniejsze od oryginału, to do jego jakości jej daleko... ;)

A wy jakie paletki polecacie na wyjazd? Z cyklu jak się zniszczy, to nie będę płakać? 

*Uwaga, post opublikowany automatycznie. W dniach 3-17 września jestem w Albanii, na wszelkie komentarze odpowiem po powrocie :)







Udostępnij

14 komentarzy :

  1. Podoba mi się kolorystyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Design jest śliczny,zawartość również niczego sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bodoba mi sie jej szata graficzna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie ma cudne, ale zawartość już jakoś mnie nie kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie podoba mi się ta paleta... Słyszałam dużo dobrego o palecie Wibo Neutral. Kosztuje ok. 30 zł ma więcej cieni i są dużo ładniejsze i lepiej napigmentowane. Także polecam się zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o którą chodzi, ale mam w podobnej tonacji paletę od MUR, więc ta jest mi zbędna. Poza tym Wibo ma takiej samej jakości cienie co lovely, wszak to ta sama firma. No i szukałam czegoś mini, a ta jest miniaturowa, na upartego zmieści się do kieszeni :D acz z wibo planuję kupić nową paletę, Modern :)

      Usuń
  6. Uwielbiam kolory takie jakie są w tej paletce ;)
    Obserwuje! :)

    Zapraszam CAKEMONIKA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę cię w obserwujących, ale dziękuję za komentarz, odwdzięczę się i wpadnę ;)

      Usuń
  7. Myślałam o tej palecie, ale jakoś zrezygnowałam... Jakoś nie żałuje :/
    Mimo wszystko bardzo dobra recenzja :D
    Obserwuję i liczę na rewanż :P
    Zapraszam na --> Mój Blog
    oraz --> Fanpage

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w tym roku w podróż zabrałam kartonową The Balm i nic jej się nie stało, ale podróżowałam pociągiem - przyznam, że Twoja lotnicza katastrofa mnie trochę przestraszyła! W sumie w podróży i tak zwykle malujemy się mniej, więc zabieranie najlepszych i najdroższych cieni trochę mija się z celem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wakacjach praktycznie w ogóle się nie maluję, ale na jakieś wyjście w tym czasie np. do klubu czy fajnego baru już owszem :) W dodatku teraz bezpośrednio z Albanii po przylocie musiałam skoczyć do uczelni i podpisać papiery na studia magisterskie i wtedy już naprędce wykonałam makijaż :D

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie! Będzie mi bardzo miło, jeśli mnie zaobserwujesz! Jeśli obserwujesz, daj znać w komentarzu, zajrzę wtedy do ciebie i zrobię to samo :) Miłego dnia :)

***
I don't mind following each other, if you join to my followers, please let me know in a comment. Have a nice day! :)

Designed by Blokotek. All rights reserved.